Laura i Marcin
Są takie dni, które od samego rana uczą, że warto zaufać losowi. Ślub Laury i Marcina był właśnie jednym z nich. Ceremonia miała odbyć się na przepięknej plaży niedaleko Mielna. Prognozy pogody od kilku dni nie napawały optymizmem, a w dniu ślubu niebo również nie zapowiadało niczego dobrego. Marcin niemal do ostatniej chwili uważnie obserwował radar pogodowy, szukając choćby najmniejszego okienka bez deszczu. Pierwotnie ceremonia była zaplanowana na godzinę 16:00, jednak wszystko wskazywało na to, że najlepszy moment będzie nieco wcześniej. Dzięki temu, że wszyscy goście byli już na miejscu, udało się przesunąć ślub na 15:00. Pani z Urzędu Stanu Cywilnego z ogromną życzliwością zgodziła się na tę zmianę i była to decyzja, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Wszystko potoczyło się dokładnie tak, jak wymarzyli sobie Laura i Marcin. Szum morza, miękki piasek pod stopami, najbliżsi obok i słowo „tak” wypowiedziane w jednym z najpiękniejszych plenerów, jakie można sobie wyobrazić. My ...










